sobota, 12 sierpnia 2017

Rozdział 6

- ŻE CO?! ZABINI ZAPROSIŁ CIĘ NA BAL?! - wrzasnęła zaskoczona Hermiona, zakrywając usta dłonią. Jej brązowe oczy były wielkie jak spodki. Ona też nie mogła w to uwierzyć.

- Właściwie to zmusił mnie, abym się zgodziła - sprostowałam, wzdychając ciężko i opadając na kanapę.

- I co teraz zrobisz? - spytała z troską, pochylając się z powrotem nad wypracowaniem z zielarstwa.

- Nie mam pojęcia. Boję się, że to kolejny dowcip, że Zabini bawi się moimi uczuciami - oparłam
brodę o kolana i spojrzałam na skaczące płomienie w kominku. Dziwne, ale ogień od zawsze mnie uspokajał.

- Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz...

- A jeżeli się sparzę? - Tego się właśnie obawiałam najbardziej, że zaufam Ślizgonowi, a potem będę cierpieć.

- To tylko bal nikt cię nie zlinczuje - uniosłam brwi, patrząc na przyjaciółkę wymownie. Jasne nikt. Oprócz mojej rodziny i reszty szkoły.

- Uważasz, że powinnam pójść? - spytałam cicho, obserwując jak Hermiona zwija zapisany pergamin i chowa go do torby.

Brązowowłosa sprzątnęła bałagan na stoliku. Odesłała książki do dormitorium i dopiero na mnie spojrzała.



- To nie zależy ode mnie, ale od ciebie. Zadaj sobie pytanie, czy chcesz iść na bal z Zabini? Jeśli tak to idź.

- Do balu zostało mi jeszcze z miesiąc czasu może do tego czasu sytuacja sama się wyprostuje - mruknęłam z nadzieją.

Gryfonka otworzyła usta, by mi odpowiedzieć, gdy wtem dziura w portrecie się otworzyła i do środka wpadła rozradowana Demelza Robinson.

- Idziemy na imprezę! - oznajmiła radośnie podchodząc do nas.

- Imprezę? - powtórzyła sceptycznym tonem Hermiona.

- Mhm... Jason Montgomery ma dziś urodziny i organizuję balangę w Pokoju Życzeń - wyjaśniła opadając na puszysty dywan tuż przed kominkiem.

- O której - spytałam, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech.

- O ósmej - odparła Demelza i spojrzała kątem oka na wciąż niezdecydowaną Granger. - Och daj spokój! To tylko impreza! Kiedyś będziesz musiała przestać się chować...

- Wcale się nie chowam - burknęła zła. - Po prostu nie lubię łamać regulaminu. A nie wmówisz mnie, że nauczyciele wiedzą o tej balandze!

- Dosyć! - krzyknęłam widząc nadchodzącą kłótnię. - Jeżeli nie chcesz iść to nie musisz, ale Dem ma rację. Masz prawo w końcu się zabawić.

Dziewczyna westchnęła cicho i zwiesiła głowę.

- Niech wam już będzie pójdę, tylko...

- Tylko, co?

- Musicie mi pomóc w ubraniu, bo wątpię żebym miała w swojej szafie coś co nadaję się na balangę.

- O to się nie martw! Zrobimy cię na bóstwo - Zaśmiała się szatynka po czym wstała. - No, ale czas to galeony, kochane. Powinniśmy się szykować.

- Jak to? Przecież zostało....

- Tak, tak zostało mało czasu - przerwała Hermionie i pociągnęła ją do swojego dormitorium. W drzwiach jednak odwróciła się, by spojrzeć na mnie. Nadal siedziałam na fotelu.

- Rusz się Weasley, bo będziemy ładniejsze od ciebie!

- Chciałabyś - wystawiłam przyjaciółce język i dość niechętnie zwlokłam się z wygodnego siedzenia.

- Chyba ty - Robinson uśmiechnęła się ironicznie i weszła do dormitorium.

***

Stałam przed lustrem obracając się na wszystkie strony i oceniając swą kreację. Czerwona bluzka z baskinką i brązowa skórzana mini. Do tego beżowe sandałki na szpilce i mała kopertówka. Włosy po namyśle postanowiłam zapleść z boku w warkocz. Uśmiechnięta z żądanego efektu, zrobiłam dość mocny makijaż. Chciałam właśnie wyjść, gdy nagle drzwi się otworzyły.

- Prawda, że odwaliłam kawałek dobrej roboty? - spytała dumna z siebie Demelza prezentując odmienioną Hermionę Granger.

- Całkowicie.

Hermiona miała na sobie koronkową, białą sukienkę sięgającą do kolan. I wyglądałaby słodko i dzięwczęco, gdyby nie czarna skórzana ramoneska, czerwone szpilki. A długie kręcone włosy tylko dodawały Gryfonce pazura.

- Czuję się jak jakaś gwiazda rocka, czy coś - mruknęła cicho, miętosząc w dłoniach sukienkę.

- Przestań, bo ją pognieciesz - skarciła ją Demelza.

- Skoro już ustaliłyśmy, że wyglądamy zajebiście to może chodzmy w końcu na te urodziny? - spytałam szybko, chcąc zapobiec dalszej kłótni. Obie moje przyjaciółki potrafiły być niezmiernie uparte.

- Idziemy - zgodziła się Demelza i ruszyła zdecydowanym krokiem do wyjścia. Nie pozostawało nam nic innego jak pójść w jej ślady.

Wyszłyśmy razem i w ramię, w ramię zaczęłyśmy schodzić na dół na piąte piętro. Tuż za posągiem Barnabasz Bzika, stał przystojny czarnowłosy chłopak, w którym rozpoznałam Jasona.

- Cześć dziewczyny - przywitał się, uśmiechając radośnie.

- Cześć Jason, wszystkiego naj najlepszego, zdrowia, szczęścia i samych pogodnych dni - rzuciłam, przytulając krótko szatyna po czym wręczyłam mu małą paczuszke owiniętą w srebrny papier.

- Dzięki. Właźcie i bawcie się dobrze - Po chwili w ścianie ukazały się drzwi. Hermiona otworzyła je i pierwsza przekroczyła próg. Oniemiała stanęła nagle i wyszeptała:

- O Morgano...

W pełni ją rozumiałam. Pomieszczenie swoją wielkością przypominało Wielką Salę. Jednak to nie wystrój wnętrza, czy jego wielkość tak zszokowały Granger, a ludzie. Gdzie nie patrzyłam wszyscy mieli na ciele jakieś wzory, które świeciły się delikatnie. Dopiero po jakimś czasie zauważyłam brak jakiekolwiek oświetlenia. Światło wydobywało się właśnie z tych kolorowych wzorków.

- Co to jest?

- To specjalna farba, która świeci w ciemności. Dziwię się jednak, że ją znają, bo to wynalazek mugoli - wyjaśniła nam Hermiona, której udało się wyjść z szoku.

- Super - powiedziała Demelza i zaczęła rozglądać się wokół.

- Kogo szukasz? - Ja też się rozglądałam - za barem. Nie ma to, jak zacząć imprezę z dobrym drinkiem.

- Tego, co ich tak urządził. Też chce coś takiego! - rozbawiona spojrzałam na przyjaciółkę, która
mrużąc oczy przypatrywała się tańczącym.

- Czyżby ktoś nas wołał?

Odwróciłam się napięcie, słysząc za sobą dobrze znany głos.

- Lee, George?! - wyjąkałam zszokowana. - A co wy tu robicie.

- Malujemy. Lepszym pytaniem jest co ty tu robisz. Wiesz, gdyby mama się dowiedziała, że jej maleńka Ginny poszła na imprezę, zamiast grzecznie spać....

- Jeżeli piśniesz, choć słówko... - zaczęłam złowieszczym tonem, ale przerwał mi głośny śmiech George'a.

- Spokojna głowa będę milczał jak zaklęty - rzucił rozbawiony podnosząc do góry ręce. - Ale ktoś tu chyba wspominał, że chciałby zostać pomalowany, co?

- Ja - rzekła Demelza uśmiechając się szeroko. Jęknęłam w myślach widząc, jak mojemu braciszkowi zaświeciły się oczy. Tylko nie to! Melinie nie zniosę ich amorów!

- To ja idę do po coś do picia, chcecie? - I nie czekając na odpowiedz wystrzeliłam jak z procy byle dalej od tych zauroczeńców.

Mój brat i moja przyjaciółka? W głowie się nie mieści!

- Czekaj na mnie! - Zza moimi plecami rozległ się krzyk Hermiony widząc ona także nie miała ochoty być świadkiem sceny romansu jak z taniego kina.

Przystanęłam i cierpliwie poczekałam aż Granger przedrze się do mnie przez tłum wiwatujących ludzi.

- Tylko dla mnie nic z alkoholem - przewróciłam oczami i głośno westchnęłam.

- Na Merlina dziewczyno! Jesteś na imprezie! Na imprezie zwykle się pije i nie jest to sok dyniowy - krzyknęłam lekko rozeźlona. Nie rozumiałam awersji panny Granger do alkoholu.

- Nie zamierzam pić nic z alkoholem, jasne? - powtórzyła zimniejszym tonem.

- Okej, okej - skapitulowałam dość niechętnie. - Powiesz mi, chociaż dlaczego tak nie lubisz alkoholu, co?

- Naprawdę chcesz sobie uciąć pogawędkę, teraz? - Hermiona z zaskoczeniem wskazała na tańczący tłum, George'a malującego Demelzę, czy barmana serwującego drinki.

Wzruszyłam ramionami udając że nie wiem o co jej chodzi.

- Czemu nie? Skoro obie będziemy dziś trzeźwe, to czemu nie pogadać?

Tym razem to Hermiona westchnęła ciężko.

- Ja po prostu nie lubię jego zapachu - szepnęła, unikając mojego wzroku.

- Nie kłam, Hermiono - poprosiłam. Mój dobry humor prysł jak bańka mydlana. Że też właśnie w tej chwili zebrało nam się na szczere rozmowy!

- Później, okej - szepnęła patrząc na mnie błagalnie.

- Pózniej - zgodziłam się i ruszyłam do wyjścia.

- Gdzie idziesz? - krzyknęła za mną zaskoczona Granger.

- Do siebie. Odechciało mi się zabaw - mruknęłam pod nosem i opuściłam Pokój Życzeń.

***

Przez cały następny weekend nie wyściubiałam nosa zza drzwi dormitorium, nie schodziłam nawet na posiłki prosząc o przyniesienie mi ich do pokoju przez Zgredka. Wiedziałam, że zachowuję się dziecinnie i irracjonalnie, ale nic nie mogłam na to poradzić. Jak gdyby tego było mało ktoś wygadał Harry'emu, że idę na bal z Zabinim i teraz Wybraniec nie dawał mi spokoju. Przez trzy dni niemal co godzinę walił w drzwi domagając się wyjaśnienień i zapewnień, że to tylko chory żart. Jedyną odpowiedzią, na jaką było mnie stać było milczenie. Także Hermiona unikała mnie jak ognia za pewne bojąc się, że znów zapytam o to samo co na urodzinach. Pod tymi wszystkimi względami ostatni tydzień września wydawał się najgorszym w całej mojej uczniowskiej karierze.
W końcu jednak nadszedł poniedziałek i co za tym idzie ostatni dzień szlabanu z Zabinim.

- Weasley!

Krzyknęłam głośno przerażona i szybko odwróciłam się wydobywając z kieszeni różdżkę. Przede mną oparty nonszalancko o ścianę stał nie kto inny jak Blaise Zabini. Zaklęłam pod nosem, chowając różdżkę z powrotem do kieszeni jeansów.

- Chcesz, żebym dostała zawału, idioto? - spytałam i nie czekając na odpowiedz ponowiłam swój marsz do gabinetu Filcha.

- To chyba nie mnie powinnaś się bać. Słyszałem, że Potter waruję przed twoimi drzwiami dzień i w noc - zauważył szyderczym tonem. Super, a więc po raz kolejny stałam się główną plotką w Hogwarcie. Cudownie...

- Może nie rozmawiać o Potterze, co? - poprosiłam cicho niechętnie. Nie lubiłam prosić, a już na pewno nie jego.

- Umiesz tańczyć, Gryfonko? - spytał znienacka.

- Że co? - wyjąkałam pewna, że się przesłyszałam. O co mu znowu chodzi?

- Pytałem, czy umiesz tańczyć? Dlaczego ja zawsze muszę się powtarzać, co? - westchnął teatralnie.

- A po co ci to wiedzieć, co? - spytałam zmieszana i zła, że jego niewinne pytanie wywowołało aż taką reakcję.

- Bo jak byś nie wiedziała to na balu się tańczy, Weasley. A nie mam zamiaru się skompromitować. - Oderwał się od ściany i małymi kroczkami zaczął podchodzić bliżej. Miałam niepokojące wrażenie, że moje serce zaraz wyskoczy z piersi.

- Umiem.

- Jesteś tego pewna?

- No przecież mówię, głuchy jesteś? - odpowiedziałam złośliwym tonem.

- Zobaczymy - zakpił Zabini.

- O co ci chodzi do cholery! - warknęłam, tracąc nad sobą panowanie.

- O nic - odrzekł niewinnie. I gdybym nie znała Blaise'a Zabiniego to pewnie bym mu uwierzyła. Tymczasem moje wątpliwości tylko narastały.

- Jasne, już ci wierzę - sarknęłam i cofnęłam się kilka kroków, nie podobało mi się, że wciąż podchodził. Dlaczego się nie zatrzyma?!

- Dlaczego mnie zaprosiłeś?

Pytanie wyrwało się z moich ust, zanim zdążyłam je przemyśleć. Z rosnącym napięciem czekałam na jakąkolwiek odpowiedz.

- Bo miałem taki kaprys - odrzekł i puścił mi oczko.

- Hę? Więc jestem twoim kolejnym kaprysem? - W moim głosie słychać było nutki gniewu i czegoś jeszcze... rozczarowania.

- Może tak, może nie - zamruczał i złapał mnie za nadgarstek przyciągając do siebie.

- Na Merlina Zabini przestań sobie żartować i mnie puść!

- Przyjdź dzisiaj o dziesiątej pod Pokój Życzeń - szepnął ignorując moje rozpaczliwe próby wyrwania się.

Powinnam go była uderzyć, uciec. A tymczasem...

- Dobra.

Ty idiotko! Coś ty narobiła?! zbeształam się w myślach było już jednak za pózno by cofnąć swoje słowa.

- Świetnie - odparł Zabini, unosząc brwi do góry najwyraźniej i on nie spodziewał się tak szybkiej kapitulacji.

- Po co mam przyjść? - spytałam cicho z rezygnacją. Skoro już powiedziałam A to i muszę powiedzieć B i chcąc nie chcąc pójdę na spotkanie ze Ślizgonem.

- Zobaczysz, Weasley. Zobaczysz - odpowiedział tajemniczo i w końcu mnie puścił, by odejść w przeciwną stronę.

Powinnam się bać? Coś mi podpowiadało, że tak i to bardzo. Wkraczałam w oto całkowicie nieznaną dotąd ścieżkę bez żadnej mapy, czy przewodnika.... Tylko czy miałam dojść do celu?

***

- Zostaw ją w spokoju, Zabini - Odezwał się ktoś za jego plecami szyderczym tonem. Blaise odwrócił się szybko zaciskając dłonie na różdżce.

- No proszę Harry Potter!

- Już ci chyba mówiłem Śmieciożerco, że masz się odwalić od Ginny!

- No uważaj, bo cię jeszcze posłucham - rzucił ironicznie. Nie bał się Pottera przeciwnie jego reakcja i gniew bawiły go.

- Ty... - Potter wyglądał jakby miał go uderzyć opanował się jednak zaciskając dłonie w pięści. - Ginny nie wie co dla niej dobre jest zbyt ufna... Jesteś tylko ekperymentem jak się jej znudzisz, to wróci do mnie...

Blaise nie mogąc dłużej się powstrzymać wybuchł głośnym śmiechem.

- Chodziłeś z nią przez tyle czasu i nawet nie zadałeś sobie trudu, by ją poznać? Serio myślisz, że Weasley do ciebie wróci?

- Masz ją zostawić w spokoju!

- Bo jak nie to co? - uśmiechnął się pogardliwie.

- Powiem Ginny kto zabił jej brata. - Na twarzy Wybrańca pojawił się chłodny i wyrachowany uśmiech. Wyglądał jak Ślizgon.

- Okłamiesz ją? - Blaise nie mógł uwierzyć, że Potter byłby do tego zdolny.

- Tak. Wolę, żeby żyła w kłamstwie niż z tobą.

- Nie uwierzy ci, nie jest głupia - odparł Zabini. Wiedział, że Potter ma wpływy w Ministerstwie jedno słowo Wybrańca i ląduje w Azkabanie, ale on nie był jakimś puchońskim tchórzem. Był Ślizgon i nie zamierzał dawać się tej zakłamanej gnidzie.

- Jak myślisz komu uwierzy tobie, czy swojej rodzinie i mi? - spytał Potter, uśmiechając się z satysfakcją.

- Zostawię ją, kiedy ona sama będzie tego chciała - powiedział zimno i odszedł od Pottera z trudem powstrzymując się od wrócenia i rozkwaszenia mu nosa.

5 komentarzy:

  1. No, nie, proszę, nie. Dlaczego Harry się tak zachowuje? :( Przecież Potter zawsze był taki miły, słodki, super, a teraz to dupek. Nie podoba mi się, w jaką stronę to zmierza. Dasz radę jeszcze naprawić Harry'ego? :)

    Ciekawi mnie, co będzie się działo w Pokoju Zyczeń, choć myślę, że po prostu to będzie randka z tańczeniem, gdzie przy okazji Zabini sprawdzi, czy Ginny faktycznie potrafi tańczyć.

    Hermiona skrywa tajemnicę. Chcę ją poznać. A co do tej imprezy, to dziwnie Ginny zareagowała. Jak jakaś rozpuszczona nastolatka, co trochę nie jest w jej stylu. Nie sądzisz? :)

    Cóż, czekam na kolejny!
    Całusy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Przez tę ankietę rozwalił ci się szablon. Nie widać w ogóle stron. :)

      Usuń
  2. Nadrobię najpierw poprzednie rozdziały by wiedzieć o co chodzi 😂😂😂😜😋

    OdpowiedzUsuń
  3. Walnąć Potterowi! Co za cham! Jestem ciekawa co teraz będzie i czy Harry spełni swoje groźby, jak zareaguje Ginny? Mam nadzieję, że nie skłócisz ją z Zabinim.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć ;) Nie mogę się doczekać balu ;) Cholercia nie lubię tu Harry'ego oj bardzo nie lubię, mam nadzieję, że mu się nie uda poróżnić naszych bohaterów ;(
    Czekam na NN i pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń